środa, 18 stycznia 2017

Nasza zima







Na pierwszych trzech zdjeciach widac, dlaczego potrzebuje nowy aparat fotograficzny. Mój obecny czasami robi nieostre zdjecia, nie wiem dlaczego, czyzby byl jeszcze nie "rozgrzany"? Zamówilam nowy w zeszlym tygodniu, teraz czekam na przesylke z Hiszpanii.

Zima jak na zalaczonych obrazkach, calkiem mila ;) drogi uprzatniete, suche, jedzie sie bezproblemowo i bez narazenia zdrowia, zycia i calosci samochodu.

Wczoraj zaczelam moje 6 dyzurów, w tym tygodniu plan ma rece i nogi, bo druga osoba jest zawsze egzaminowana kolezanka, i nie ma ona funkcji skoczka, jest stale i zawsze na oddziele ze mna. Wczoraj byla to chorwacka Ivona, i tutaj trzeba bic glosne brawa, Ivona jest spokojna, opanowana, nic nia nie zatrzesie, do tego wie, co i kiedy i jak, po prostu swietne pracowanie z nia. Inna, Lucija, tez jest tego sortu, Ruza jest nieco zagubiona w tym wszystki, i jak to sie mówi, nie zawsze ma plan dzialania, trzeba jeszcze, prawie po roku, duzo kierowac. Z Ruza mam dyzury kiedys tam w lutym chyba, czy nawet pózniej.

Dobra zmiana, która sie u nas zaczyna, ma jednak duzo z tym wyliczeniem, które wreczylam na poczatku listopada nowemu dyrektorowi szpitala, to rozliczenie, ile pacjentów, ile czasu w minutach cala noc, ile na lebka wychodzi ;) czasami glupie pomysly okazuja sie tymi najlepszymi.


poniedziałek, 16 stycznia 2017

Gotowy!







Wazy prawie 18 deko, dlugi 2 metry, szerokosc prawie 20 cm, czyli naprawde fajny szalik do omotania sie. Mnie nie gryzie- pomimo, ze wlóczka skarpetkowa. Jako, ze nastaly niezle mrozy, bede miala w czym chodzic z Mirka.

Mirka zime nadal lubi, szczególnie swiezy, puchowy snieg. Ja tez polubilam wiecej, odkad wypadalo sie sniegiem od czwartku do niedzieli, czyli podczas mojego wolnego. Teraz drogi sa suche, na poboczach i w rowach, na lakach, na sciezkach spacerowych lezy snieg, i to jest swietne na spacery. Po spacerach Mirke zastaje sie najczesciej tak:


Przeczytalam do konca Samotnosc w sieci, w miedzyczasie wysluchalam Zony Beduina (swietna, dziwna koleja rzeczy w Niemczech ma slabe uznanie), teraz slucham Dom dzienny, dom nocny Tokarczuk, zblizam sie do konca, latwo nie jest ;) W miedzyczasie czytam tutejsza Kerstin Gier- Matka Chrzestna, a w kolejce mam, bo jakos mi sie przypomniala, juz wiele lat temu czytalam i pamietam, ze byla swietna:



Przypomina mi czasy, gdy jeszcze zyla moja warszawska ciocia, od niej dostalam bowiem te ksiazki. 

niedziela, 15 stycznia 2017

Rok dalej

sie posunelam ;)
Zeby bylo efektownie, dookola moich urodzin padaly nowe poduchy sniegu. Ten wczorajszy mial byc ponoc ostatni w styczniu. Oj, zeby to sie sprawdzilo, zeby sie wypadalo do wtorku wieczora, zanim znowu bede musiala jezdzic do pracy.
Dermatologia badz tez zaangazowana patologia wykryla zlosliwe komórki w wycinku mojego ojca z "pryszcza" na wardze, jest to malenkie, jak opryszczka, ale faktycznie musi byc fachowo usuniete w klinice w Getyndze. Dostal termin na luty, tak wiec mamy czas sie przygotowac, jutro trzeba jeszcze do lekarza domowego, porównac lekarstwa, musi niektóre przestac przyjmowac na tydzien przed zabiegiem, jak aspiryne czy te na cukrzyce.
Mój szal "w poprzek" z 550 oczek jest prawie gotowy, wyrobilam cala zaplanowana wlóczke. Bedzie mial sluszna dlugosc i szerokosc, a ja pozbylam sie znowu zalegajacyck klabeczków. Ladnie to wyglada. Jak bedzie gotowy, sfotografuje szal w kolorze. Póki co, wczoraj bawilam sie moim oddajacym juz powoli ducha aparatem fotograficznym, bylam ciekawa, jakie robi zdjecia czarno biale, które nie tylko z powodów nostalgicznych lubie.




Nowy aparat juz zamówiony na amzonie, poczekam na niego troche, bo przyjdzie z Hiszpanii.

Wczoraj przez przypadek obejrzalam film, który raz juz widzialam, jest on dosyc stary, bo sprzed 22 lat. Heavenly Creatures, bazujacy na prawdziwych wydarzeniach w Nowej Zelandii w roku 1954, dwie mlode dziewczyny postanawiaja "usunac z drogi" matke jednej z nich. Jedna z dziewczat jest pózniejsza autorka Anne Perry- której ksiazek nigdy nie umialam polubiec, bo ani tematyka, ani epoka- wiktorianska Anglia- nie podchodzily mi. Ale film naprawde swietny. 

czwartek, 12 stycznia 2017

Eee tam,

nawet fajnie wyglada ten szal, robiony z dlugosci. Ale fakt, 2 metry ma, mimo tego szybko sie dzierga. Wlóczka skarpetkowa na drutach trójkach swietnie sie slizga i robita sie posuwa. Do tej robótki mam bardzo fajny audiobook, Zona Beduina, niestety jestem juz na koncówce :( ale czeka na wysluchanie jeszcze wiele innych ksiazek, w tym i Kwiaty Na Poddaszu, cukiereczek odkladany na specjalna okazje, urlop czy cos w tym sensie.

A oto postep w szalu:


Dzisiaj dalam rade wybrac sie do fryzjera, nie lubie terminów iles dni na przód, u mnie musi byc z godziny na godzine, a nawet u ulubionej fryzjerki. Mam taka jedna upatrzona w salonie, ma kobieta rozmach z nozycami, nie obawia sie, ze obetnie za duzo, a inne tak maja. A czego ja nie lubie u siebie, to jakies pióra z tylu glowy, czy za duzo wlosów kolo uszu. I dokladnie wedle zyczenia, zreszta zna mój gust, ta owa Nicole mnie dzisiaj sciela. Lubie to i lubie ja :)

Po udanej wizycie w salonie fryzjerskim poszlam przejrzec, co sprzedaja w KiK- u, co pare tygodni tam zachodze, bo maja zawsze jakies fajne a niedrogie rzeczy, raczej do domu niz ubrania, bo o tych gatunku mozna dyskutowac, ale i tam nabylam pare naprawde jakosciowych ubran, jak moja kurtke soft shell, kilka podkoszulków, nawet sweter sie trafi czasami, czy sportowe spodnie czy koszulki z firmy Ergee. Dzisiaj napotkalam kurtke "przejsciowa", nadaje sie takze i na deszcz, zreszta mam w planie ja zaimpregnowac.


Faktycznie jest granatowa w groszki w kapuzie, a ten wydluzony tyl bardzo do mnie przemówil. Za 15 euro to naprawde fajna sprawa.

Przezczytalam prawie wszystkie zalegle czasopisma, oczywiscie wiele porusza tematyke uciekinierów. Tutaj natknelam sie na ciekawy artykul z Syrii, konkretnie o psach w Homs. W islamie pies uwazany jest za zwierze "nieczyste"- w odróznieniu od kota, który jest ponoc "zwierzeciem czystym" i jako takiemu, wolno mu nawet wchodzic do meczetu. Dlatego muzulmanin nigdy nie bedzie trzymal w domu psa- oprócz oczywiscie Dilii i jej meza, no ale oni to i choinke synkowi przystroja ;) Syryjskie i homskie psy nie sa przyzwyczajone do przebywania z ludzmi, sa to w sumie dzikusy, które bezpansko chodza po ulicy, wyglodniale i czesto chore. Psami takze straszy sie dzieci- na przyklad w szkole, nauczycielka grozi, kto nie odrobi zadania domowego, ten zostanie zamkniety w komórce z psami, i one go pogryza. To jest juz chore, ale takie ich zwyczaje. U nas w miejscowosci jest sporo uchodzców, i od zawsze omijaja mnie i Mirke szerokim lukiem. Malo kto odwazyl sie zacmokac do Mirki. Ostatnio myslalam, ze pewna kobita zaraz spadnie ze schodów, na widok mnie i Mirki. U nas teren górzysty, w miescie jest kilka schodów miedzy ulicami, jedne stale uzywamy przy spacerach w kierunku sciezki do hali sportowej i z powrotem. No i bylo tak, ze kiedys my mialy w planie po schodach w dól, a tam na góre wychodzilo jakies uciekinierskie starsze malzenstwo; znam ich z widzenia. Musielismy sie wyminac na waskim chodniku, on jeszcze sie dziarsko trzymal, a ona piszczac wlasnie malo z tych schodów nie pierdyknela. Mirka przyjela to z zaciekawieniem i merdaniem ogonem, a nawet sie za nimi jeszcze ogladala- oni za nami tez zreszta ;) Oczywiscie mijajac sie z kims, zawsze trzymam Mirke krótko, nawet aby nie miala okazji powachac przechodnia, bo nie kazdy sobie zyczy kontaktu z psem i ja to respektuje profilaktycznie. Jednak ta sytuacja mnie rozsmieszyla, ale teraz wiem, jakie oni maja nawet nie doswiadczenia, a pojecie o psach.


Troche strasznie to jednak wyglada ;) 

środa, 11 stycznia 2017

Idzie na lepsze

Wczoraj mielismy w pracy zebranie, na które strach bylo isc, bo nie wiadomo, co tam znowu wymyslili, konkretnie obawialismy sie, ze nam po pieniadzach poleca. Tu jest taka dziwna moda, ze jak szpital na minusie, personelowi obcina sie, za mniemana jego zgoda, czesc wyplaty. W sasiednim szpitalu bylo to 14%, to juz jest cos. Ale strach bylo tez nie isc, i siedzac w domu, nic nie wiedziec, tak wiec ja i Steffi zebralysmy sie w poludnie i pojechalysmy, nawet zima zelzala, ale chyba z ciekawosci i w kopiasty snieg w górach pojechalybysmy. Tak wiec: wyplaty nie obetna, i nawet gratyfikacje bozonarodzeniowa placic beda. To taka tutaj trzynastka, premia, innych premii nie ma. Jedyne, co nie dostaniemy, to regularna podwyzke, która corocznie jest w granicach 1- 2%, i te nie dostaniemy przez maksimum 5 lat, maksimum, nie minimum, wiec jest moim zdaniem do wytrzymania, porównujac inne szpitale, gdzzie gola bez mydla.

Nie wiem, kto to kiedy wymyslil, ze aby "ratowac" szpital, aby nie splajtowal, nie trzeba bylo go zamknac, personel doklada sie do interesu z wlasnej wyplaty. Toz przeciez zadna inna firma czy sklep tak nie robi, np nikt by nie wpadl na taki pomysl, aby cos takiego zrobic pracownikom edeki czy innej budowlanki, aby sklep pozostal i ludzie w danym regionie mieli nadal te Edeke czy budowlanke. W przypadku szpitali jest wlasnie tak dziwnie, aby szpital nie musial byc zamkniety, aby LUDZIE w danym regionie mieli SWÒJ szpital. Taka obrywka z wyplaty oznacza z pomniejszonym zarobkiem takze kiedys mniejsza rente, a w razie przypadku, ze mimo wkladu personelu psinco z tego wyjdzie i mimo tego plajta, takze mniejszy zasilek dla bezrobotnych, bo i ten dostaje sie procentualnie do zarobków. Czyli taka sobie sprawa z tym "dawaniem czesci wyplaty na ratowanie szpitala".

Wszystko to spowodowane jest chora polityka zdrowotna, systemem finansowania szpitali przez kasy chorych, ale to juz calkiem inny temat i gleboki jak morze.

W kazdym razie, od nas niewiele chca, i to tylko przez stosunkowo krótki czas. ja tam z tym rozwiazaniem moge nadal dobrze i spokojnie zyc, i zdaje mi sie, ze inni tez, bo wyraznie odetchneli, jak widzialam. A 5 lat, maksymalnie 5, to czas, który mozna dobrze miec na celowniku.

Inne dobre wiadomosci tez byly, konkretnie bylo to rozwiazanie oddzialu prawatnego, i podzielenie tego personelu na inne oddzialy, przez co my personalnie sie poprawimy. Dostaniemy tez druga dyzurke, i w nocy bedziemy pracowac we dwoje na stale, zaden skoczek bez kwalifikacji, jak od listopada 2015 roku i sraj na dyszel, jak lezy 50 pacjentów, czesciowo swiezo operowanych. Bedziemy we dwoje, dwie dyzurki, czyli jak kiedys na dwóch oddzialach, kazdy bedzie mial swoich 25- 30 pacjentów, i przynajmniej bedzie ich znal, nie jak teraz, przynajmniej ja nie umiem zapamietac 50 i wiecej, nazwiska, choroby, problemów i i lwiej czesci wszystkiego zwiazanego z diagnoza i leczeniem. Ta druga dyzurka to blogoslawienstwo, skróci to niebotyczne odleglosci do biegania.

Poza tym, znowu pacjenci przychodzacy do szpitala w nocy, beda nocowac w izbie przyjec, przynajmnie´j ci, którzy tam sie zmieszcza. Jak nie bedzie juz miejsca, przyjda na oddzial. Na ten temat od razu zagadalam do naszego kierownika od pielegnowania, ze "normalny" pacjent, to moze do mnie i w srodku nocy, i nad ranem przyjsc, jesli mam miejsce, ale co mnie mierzi od dluzszego czasu, ze nie mam miejsca na pacjenta izolowanego, i musze w srodku nocy budzic kogos z "dwójki", pakowac klamoty, i przenosic go w tym srodku nocy do innego pokoju, aby ten maly pokój urzadzic jako izolatke. Tego chcialabym uniknac, i przede wszystkim, tacy pacjenci mogliby pozostawac na izbie przyjec do nastepnego rana, az ci inni na oddziale sie wyspia do przeprowadzki czy wypisu. Wysluchal uwaznie i przyklasnal mojemu pomyslowi, to juz cos.

Zdaje mi sie, ze nasz obecny menedzer, a mamy go od pierwszego listopada, to zupelnie porzadny czlowiek, bo wszystkie jego pomysly i plany, które przedstawil, maja rece i nogi, i podobaja mi sie. Z pewnoscia ma na to wszystko tez zielone swiatlo z Zurychu, ale zielone swiatlo mial tez ten pomylony, co go mielismy do konca pazdziernika, który tyle namieszal, tyle zniszczyl, czy to ludzi, czy opinie szpitala, ze nie spisal by na wolowej skórze. Od listopada poszedl "uzdrawiac" szpitale w bylym Enerde, i jak czatalismy w gazecie, po szesciu tygodniach tam, opuscil koncern. Podejrzewam, ze Szwajcarzy wyrzucili go na ten paskudny pysk, szkoda tylko, ze dali mu wolna reke wczesniej u nas, na prawie 3 lata.

Tak wiec jak w tytule, widze, ze riuszylo cos ku lepszemu, a ze praca to aktualnie prawie polowa mojego zycia, bo jak inaczej, w koncu z pracy zyje, choc nie tylko praca, to przynajmniej mozna nieco sie odprezyc. Lubie tak :)

Z innej beczki. Od Gackowej vel Weisefrau dostalam ksiazke do czytania:


O tej ksiazce krazy rózne opinie, i albo sie podoba, albo rzuca sie ja po kilku(dziesieciu) stronach w kat. Okazalo sie, ze ja naleze do pierwszej grupy, czytam, dobiegam konca, i jestem ta ksiazka zachwycona. Juz sam fakt poruszenia tematyki implantu slimakowego ;) ale i cala reszta, te watki obok wlasciwej akcji, troche powiesc romantyczna, troche sensacyjna, odkrycie, ze w zyciu jest wiecej brudu, niz tego swojego. Wiele watków bardzo mnie poruszylo, czy to Juan i Juanita, smiertelnie chora Ania, douczylam sie tez co nieco na temat serwerów ;)

Ostatnio wiele czytalam, takze zalegle i prenumerowane czasopisma, przy czym oczywiscie mniej dziergalam. Narzucilam oczka na szal z resztek skarpetkowych wlóczek, jak juz pisalam, robie go z dlugosci, bo na szerokosc robiony, wygladal by jak wlasnie robiony z resztek, a tak mam nadzieje, ze bedzie wygladal choc troche stylowo.


To jest stan na dzisiaj :D ale za godzine leci program policyjny XY, to troche podziergam przy ogladaniu.

Od jakos tygodnia mieszka z nami niezabijalna swinia, Mirka zwatpila i obrazila sie na nia, dlatego swinia stoi w kacie i smieje sie, bo ma gwizdek w pepku i jakos nie mozna go wydlubac.