środa, 16 sierpnia 2017

Ptasia przygoda

Przyplatal nam sie wczoraj pewien golab. Pocztowy? W kazdym razie z trzema obraczkami. Kompletnie oswojony, na zadanie podlatywal i siadal na rece, nic a nic sie nie bal. Poleciec sobie, skad przylecial, wyraznie nie chcial. I co z nim zrobic? Z ptakami, to my jakos nic a nic doswiadczenia nie mamy, zreszta Mirka zaczela wykazywac niezdrowe zainteresowanie tym golebiem, i obawialismy sie, zeby nie chciala sprawdzic, ot z psiej ciekawosci, co on ma w srodku.


Tak wiec wsadzilismy golebia do kociego transportera, i zadzwonilam pod numer miejscowego towarzystwa opieki nad zwierzetami. Doradzono mi oddanie podrzutka u jednego z miejscowych golebiarzy, jest ich u nas w miasteczku dwóch. Tak wiec golab do auta i pojechalismy do tego przy basenie kapielowym. Golebiarz okreslil golebia na bardzo zmeczonego lotem, zagubionego i z awaria kompasu w glowie; odczytal tez obraczki i powiedzial, ze golab pochodzi z Zaglebia Rury, czyli dobre 200 kilometrów stad. Mial jeszcze wczoraj skontaktowac sie z wlascicielem. Póki co, dolaczyl go do swojego stadka, aby golabek odpoczal i sobie pojadl. U nas do wyboru bylby jedynie suchy chleb, badz müsli, niezbyt optymalne menu. 

niedziela, 13 sierpnia 2017

Comodo na finiszu

czyli jak w temacie bloga ;)


Wczoraj i dzisiaj wydziergalam rekawy, a sluchalam przy tym, i tez jestem na finiszu, Sprawy Niny Frank. Notabene najlepsza chyba ksiazka Bondy. jeszcze dwa rozdzialy, az mi szkoda :( w ten sposób wysluchalam chyba wszystkich kryminalów autorki, a dwie ksiazki przeczytalam. Ostatnio tez duzo czytam, konkretnie wzielam sie za lekture powiesci historycznych o rodzinie Fuggerów, i dokonczylam druga powiesc. Teraz pozostaje mi tylko udac sie do Augsburga i przynajmniej te Fuggerei odwiedzic ;)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Fuggerei

Ale powracajac do comodo- rekawy moglyby byc jednak troche dluzsze, a wiec zaraz je po kolei otworze (szkoda, juz wszylam nitki, ale cóz..) i dorobie po 10 rzedów. Czuje przez skóre, ze bede bardziej zadowolona, gdy beda nieco dluzsze, a nie takie "na styk". A po rekawach jeszcze tylko kilka centymetrów kadluba, na oko jeden 50- gramowy moteczek, i comodo gotowy.

W tym wolnym tygodniu mialam sporo luzu, i wylenilam si etroche za cale poprzednie dwa tygodnie, z praca i woda w piwnicy. Byl pan od kanalizacji, zalozyl mi siatki na rynny, aby juz nie wpadaly do nich liscie debowe; kolejne 200 eurasów w plecy. Dzwonilam do aktualnej wlascicielki monstrualnego deba w sasiedzkim mini- ogródku- daje zgode na jego sciecie, jesli ktos sie podejmie tej roboty. Scinajacego nagra mi kanalowy, a drzewo on sam chetnie zabierze. Tak wiec, niech mi wlascicielka wysle pisemne upowaznienie, i przy najblizszej okazji scinamy.

Pompa do brudnej wody tez juz doszla do mnie, i dziala jak ta lala, wysysa wode do milimetra poziomu dookola siebie. Musze jej jeszcze dokupic osobny szlauch.


Koncza mi sie zdjecia z wegier, to znaczy, w sumie mam ich chyba 500 czy nawet wiecej, dzisiaj pokaze kilka z Budapesztu. W tym roku mialam parcie na obejrzenie szczególnego miejsca, znajduje sie ono nad brzegiem Dunaju, blisko Parlamentu, i nazywa sie "Buty nad brzegiem Dunaju" (Cipok a Duna- Parton). Jest to okolo 60 par butów z brazu, upamietniajacych smierc wegierskich Zydów z rak Strzalkokrzyzowców w latach 44 i 45 ubieglego wieku. Zydów  spedzono nad ten wlasnie brzeg, kazano im rozebrac buty, i zastrzelono ich, po czym i przy czym, ich ciala pochlonely fale Dunaju. Liczba ofiar moze siegac i do trzech i pól tysiaca ludzi. 






Widok przez Dunaj na Bude.


Pod Parlamentem, wieczna Sisi i jej Andraszy, upamietnieni w pomniku z koniem oczywiscie.


A tutaj Wiktor chyba ekstra dla turystów taka atrakcje wymyslil ;) pod Parlamentem, dwóch zgrabnych chlopaków chodzi sobie dookola flagi na maszcie przypominakacej Perszinga 2, w poletku oznaczonym gombokami (kulkami).


Z dalsza.



Zydowskie slady w dzielnicy rzadowej.


Jednen z domów. Nazwiska zmienily sie niesamowicie. Maria Soledad Moreno Garcia, w jakim dowodzie osobistym to sie miesci? ;)


Jiddelbub , zydowski chlopiec na Vaci Utca. W Budapeszcie istnieje jeszcze duza zydowaka parafia, z ogromna synagoga. Warto zwiedzic, bylam juz tam kilka lat temu.


W sumie sie zastanawiam, czy ta egzotyka w ubraniu i fryzurze, nie jest meczaca dla tego chlopca. Dziewczynki wygladaly normalnie, jedynie troche "staroswiecko", bylo ich wiecej. Towarzyszyly im matki, nie do zauwazenia byly ich peruki; bardzo ortodoksyjni Zydzi.





wtorek, 8 sierpnia 2017

Po wakacjach

nareszcie pierwsze gromadne dzierganie. Wymiana plotek i takie tam ;) co prawda, zaraz po moim urlopie, spotkalysmy sie na sniadaniu w miejscowej piekarni, ale to bylo tylko tak o jakos; nie ma to jak dziergac i rozmawiac.


Przez tyle gadania, ze skarpetami doszlam jedynie poza piete ;)


Dzisiaj rano nastraszylam Mirke. Po sniadaniu mówie do niej, Mircia, no to zbieramy sie z dupka do psiego lekarza. Mirka wybaluszyla oczka i glosno przelknela. I niech mi ktos powie, ze psy to tylko zwierzeta i o prawdziwej inteligencji, podobnej do ludzkiej, mowy nie ma. Ona ma pamiec jak nie wiem co. Mowe tez rozumie, chociaz tutaj sa sprzeczne zdania, ze niby znaczenie pojedynczych slów i tak dalej, wiecej pies niby nie ogarnia. Mirka ogarnia, co do niej mówie. Ocywiscie nie recytuje jej wierszy ani nie czytam z gazety, mówie do niej zwykle to samo w tych samych sytuacjach, czyli notoryczne powtarzanie; mój ojciec tak samo jej opowiada, krótko i wezlowato. Mama opowiada jej na kanapie, jaka to jest ladna, w wieksze wychowanie sie nie miesza ;)

W poniedzialek po poludniu, po wizycie u weta, poszlysmy na kupsko, i po drodze spotkalysmy inna pancie z pieskiem. Suczka, wabila sie Bella. Bella na widok Mirki zaczela oczywiscie sie do niej rwac, ciagnac smycz, a pancia jej trajluje, Bella, co robisz, tyle razy ci mówilam, nie ciag smyczy, czy ty tego nie rozumiesz, i tak dalej, wie setkach slów. Gadaj psu do daszka. Nikt chyba panci jeszcze nie zawiadomil, ze do psa, to sie mówi krótko i wezlowato, do tego pare prostych cwiczen, wtedy najlepiej zapamieta ;) ale niech sobie tam pancia z Bella radzi. Szkólek psich wokól jak grzybów po deszczu.

Ide podziergac comodo i obejrzec nastoletnie matki, bo darmowe ogladanie ostatniego odcinka w necie jutro sie juz konczy. 

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Z ulga donosze

ze dupka w porzadku, akurat wrócilysmy od weta. Antybiotyk Mirka ma wziac do konca, ale to nie problem, skoro jest lekomanka. Bardzo smaczne te tabletki ;) po raz kolejny dziwie sie, jak bezproblematyczne jest pielegnowanie psa, a jakie byly cyrki przy czymkolwiek, gdy kotu Finkowi cokolwiek bylo. Poczawszy od zakrapiania przeciwko pchlom i kleszczom...


Zdjecie sprzed niecalej godziny, spacerowalismy w sasiednim miasteczku, tam, gdzie praktykuje wet. Jedziemy tam niecale osiem kilometrów, czyli kilka minut, gabinet jest nowoczesny, z mala klinika, oczywiscie operuja tam tez, i jest szpitalik, zwierzeta moga nocowac, bo 24 na dobe, ktos jest, to jest optymalne, mozna kontaktowac sie z nimi dzien i noc.


Teraz Mircia, piesek po przejsciach i dupnych przeprawach, odpoczywa od wszelkich przygód ;)

A ja mam nadzieje, ze ten wolny tydzien bedzie o wieeele lepszy, niz ten sprzed dwóch tygodni, jak zaczelo padac i wieczorem podeszla woda, i bite trzy dni bylo z ta woda zajecie. Mam kilka spraw do zalatwienia, przede wszystkim, napatoczyla sie szansa sciecia tego ogromnego deba w sasiedzkim mini- ogródku, trzeba obecna wlascicielke zrecznie podejsc... W zeszlym tygodniu przeczytalam w gazecie, ze Eon daje swoim klientom 200 euro po powodzi, jak ktos mial wode, bo to i pompy chodzimy non stop, i poten sprzatanie, tak wie, zloze podanie o te doplate wzglednie odciagniecie z kolejnego rachunku za prad. To by sie Mirkowa dupka w polowie juz zwrócila, bo w dupke zainwestowalysmy ponad setke.

Jutro zaczyna sie tez gromadne dzierganie w domu kultury, ferie bowiem si eskonczyly, dzieci od czwartku chodza do szkoly, wiec i nasz przybytek otworzono. Cieszy mnie to niezmiernie, bo ostatni raz gromadnie dziergalam 30 maja, dzien przed urlopem, a potem byl urlop, za nim praca, i juz wakacje sie zaczely.

Dziergadla leza u mnie odlogiem, dwa konkretnie, caly czas comodo, i skarpety, ale teraz to powinnam pociagnac ;)


Tydzien pracowy na internie byl calkiem w porzadku, pomimo wielu obloznie chorych i do intensywnej pielegnacji, z obracaniem, pampersowaniem, podawaniem picia, tysiacem kroplówek, ale mimo tego, bylo przejrzyscie i nie bylam wykonczona, moglam sobie robic wszystko po kolei w normalnym trybie, jak to lubie. Korina nadal zdrowo walnieta, ALE: teraz ona idzie na urlop, potem ja mam urlop, i nie musze jej ogladac cale 6 tygodni :D




piątek, 4 sierpnia 2017

c.d.

Wczoraj mielismy wolne od weta, ale na dzisiaj rano zamówilam wizyte, tak zaraz po dyzurze. Ropniak sie zmniejszyl, Mirka nie darla juz mordki w nieboglosy, pani wet jedynie znowu przeplukala jej ta jamke sola fizjologiczna, znowu troszke sie wypróznilo. Antybiotyk przedluzony o 4 dni, to bedzie w sumie 10 dni. W poniedzialek znowu do kontroli, ale to juz chyba bedzie zakonczenie.

Akurat wrócilysmy ze spaceru, po kupsku dupka wyprysznicowana, i prezentuje sie juz tak:


Rano przy prysznicowaniu jeszcze jej troche wycisnelam, potem dostala plaster na dupsko, bo troszke krwawilo; tego jeszcze nie znala, miec taki plakat na dupie ;)


Zaskoczona poszla najpierw lezec pod moim lózkiem, ale po kilku godzinach, jak si ezbudzilam, lezala ze mna w lózku, czyli nadal mnie lubi ;)


Ups, trzeba zaczac sprzatanie pod lózkiem ;)

W pracy idzie, pierwsze 2 dyzury byly katastrofalne, w poniedzialek na powitanie od razu 5 nowych pacjentów, to juz niezly poczatek, sroda na mojej stronie tez by byla spokojna, ale na chirurgii byl jakby koniec swiata, to pomagalam kolezance Andrei ile sie dalo, poczawszy od rozlozenia tabletek, konczac na obserwowaniu plukanek (ja jestem ten tydzien na internie). Wczoraj w nocy postanowilam wlaczyc tryb "mania w dupie", co sie dzieje u Koriny, jako, ze ona ten tryb w stosunku do mnie ma notorycznie, wiec, chociaz nieladnie, ale jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie... i zrobilam sobie przerwe. Po trzech dniach nalezala mi sie. Korina byla zdziwiona, ze znalazla moje inicjaly w aktach pacjentów na swojej stronie, bo co sie robi, to sie podpisuje. Powiedzialam jej, tak, podpisane to i owo przeze mnie, bo ja i Andrea sobie NAWZAJEM pomagamy, jak jest to konieczne :P